Mielno - żaglowanie
Do Mielna zajechaliśmy dosyć późno. W pensjonacie, gdzie mieliśmy rezerwację światła wszystkie były już pogaszone, ale widać są czujni, bo wystarczył jeden dzwonek do bramy, by się otwarła i właściciel od razu nas przyjął. Skorzystaliśmy w zasadzie z zaproszenia mojego dobrego przyjaciela, który z właścicielem tego pensjonatu
Mielno od lat robi jakieś interesy i ma tam jakiś stały kontyngent pokoi do wykorzystania, po sezonie oczywiście. Wrzesień, a pogoda jak w środku lata, a do tego ludzie nie cisną się jeden na drugiego, no same plusy tego spóźnionego urlopu. Na plaży z żoną bywaliśmy codziennie, ale większą część urlopu spędziliśmy bardzo aktywnie, uprawiając sporty. W Mielnie jest co robić. Nam najbardziej odpowiada jednak wszystko, co związane z wodą. Zasmakowaliśmy w żaglach. Żona ma patent sternika, ja również, więc ahoj przygodo. Mielno oglądaliśmy z perspektywy morskiej dali. Wiatry nam sprzyjały, więc niczego więcej do szczęścia nie potrzebowaliśmy. Tylko my, żywioł i pieśń, która dobywa się z serca.